Wszystkim zainteresowanym problematyką misyjną polecamy książkę Pani Doroty Bobowskiej – Szostak: «ZUPEŁNIE INNE ŻYCIE», wydanej przez Wydawnictwo Instytutu Teologicznego Księży Misjonarzy – WITKM. Książka zawiera wspomnienia Pani Doroty z jej pobytu na Madagaskarze. Nie są to jednak tylko wspomnienia z podróży. Jest to świadectwo gorliwej animatorki sprawy misyjnej, która pokochała misje i dla nich poświęca dużo czasu wypełniając jednocześnie obowiązki żony i matki rodziny oraz pracując zawodowo.

Jest to refleksja nad pracą misjonarzy, którzy opuszczają wszystko, aby udać się daleko na Czerwoną Wyspę w celu głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu, dzieląc z Malgaszami ich trudy i radości. Jest to wreszcie refleksja nad życiem Malgaszów, spisana zaledwie po pierwszym zetknięciu się z czerwoną wyspą. Refleksja o tyle ważna, że Pani Dorota przybliża nam cenną prawdę o Madagaskarze. Wspaniała przyroda budząca zachwyt, który jednak szybko znika w zetknięciu z biedą mieszkańców, którzy jak w większości krajów afrykańskich, byli i są skazani może jeszcze przez długie lata żyć w nędzy. Po zachwycie przyrodą i szoku na widok nędzy, przychodzi także trzecie doświadczenie – odkrycie tych wartości, o których świat w Europie może już zapomniał. Na przykład, że miłość to umiejętność dzielenia się tym, co się ma najcenniejszego a nie tym, co zbywa, albo, że prawdziwa radość niekoniecznie związana jest z dobrobytem materialnym. Pani Dorota nie zatrzymała się na kontemplacji przyrody, nie zatrzymała się także na opisie nędzy, ale przeżyła także to trzecie doświadczenie. Jej wspomnienia przybliżają nam prawdę, że wspierając misje nie tylko dajemy, ale także otrzymujemy i że ludzie w krajach misyjnych przyjmując naszą pomoc mają nam w zamian coś bardzo cennego do ofiarowania. Pani Dorota daje świadectwo nie tylko tego, co wraz z wieloma przyjaciółmi misji dała Malgaszom, ale także tego, co sama od Malgaszów otrzymała: „przewartościowałam mój świat …” (s. 93).

Dodajmy jeszcze, że książka powstała, aby pomóc chrześcijanom w Antsotso (diecezja Fort Dauphin) wybudować kościół. Nabywając książkę, nie tylko weźmiemy do rąk cenne narzędzie głębszego poznania misji, ale także przyczynimy się do wybudowania świątyni tam gdzie chrześcijanie marzą o prawdziwym kościele a nie są w stanie zrealizować swych marzeń bez pomocy.

DorotaBobowskaSzostak_thmbW celu nabycia książki wystarczy skontaktować się z autorką: bobosia_d@interia.pl , tel. 0602 121 193

redakcja

Fragmenty książki:

22 czerwca
«Ks. Marek zrobił nam wcześniej pobudkę niż planowaliśmy, więc szybko wykonaliśmy poranną toaletę i spotkaliśmy się na śniadanku. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy towarzysze wyprawy byli bardzo grubo ubrani w najcieplejsze rzeczy. Tego się na Madagaskarze nie spodziewaliśmy! Na szczęście tak zimno jest tylko w stolicy. Zimno, tzn. 11°C. Po śniadaniu dwoma samochodami pojechaliśmy na Mszę św. malgaską, która odbywała się na sali gimnastycznej.

Godzinę przed rozpoczęciem Mszy św. było już pełno ludzi, zwłaszcza dzieci. Zdumienie nasze było ogromne, gdy zobaczyliśmy tłumy ludzi, a jeszcze większe, podczas Eucharystii. Pięknie przygotowana była oprawa muzyczna i tańce. Msza św. była bardzo radosna i uroczysta. Podobało nam się podniosłe wprowadzenie słowa Bożego, a także procesja z darami i wspólny taniec. W Mszy św. uczestniczyli ludzie od niemowlaka do staruszka. Nie mogłam się nadziwić, że dzieci są bardzo grzeczne; nikt nie biegał, nie przeszkadzał w modlitwie i skupieniu. Na zakończenie powitano nas uroczyście, a potem ludzie podchodzili do nas i witali się, chcieli także zrobić sobie z nami zdjęcie. Najbardziej wzruszył mnie widok małego chłopca, który podszedł do nas. Był bez oka, musiał niedawno przydarzyć mu się jakiś wypadek, bo oko było jeszcze świeżo rozlane. To było straszne!!!

Msza św. trwała ok. dwie godziny. Nikt się tutaj nie nudził, a tym bardziej nie spieszył do domu. Potem wróciliśmy na obiad. W domu tym panowała bardzo miła atmosfera, więc czuliśmy się jak u siebie.»

11 lipca (piątek)
«Ten wyjazd to rekolekcje mające ogromne znaczenie w moim życiu. Od tej pory przewartościowałam mój świat, nauczyłam się pokory i nabrałam dystansu do życia. Przekonałam się, że dobra materialne przesłoniły nam to, co w życiu ważne. Uwrażliwiłam swoje serce i postanowiłam, że jeszcze bardziej będę starała się organizować pomoc misjom na Madagaskarze. Efektem tych postanowień jest ów pamiętnik, który nie odda w całości tego, co zobaczyliśmy i przeżyliśmy, bo realiów życia na Czerwonej wyspie nie da się opisać, to trzeba zobaczyć i przeżyć. Dochód z jego sprzedaży zostanie w całości przeznaczony na pomoc misjom i chociaż będzie to kropla w morzu potrzeb, naprawdę warto dołożyć swoją cegiełkę.»

Nowa publikacja o tematyce misyjnej