„Zelus domus tuae comedit me” (Ps 69,10 – “Gorliwość o dom Twój pożera mnie”)

To treść życia św. Wincentego a Paulo. Gorliwość jego, gdy chodziło o zbawienie dusz, nie liczyła się z trudnościami, lecz przezwyciężała wszelkie przeszkody, czego namacalny dowód mamy w zorganizowanej przez niego akcji nawrócenia Madagaskaru. Ten żar miłości nie ograniczał się tylko do Madagaskaru i Berberii lecz ogarniał cały świat. Jednym z najgorętszych pragnień „Ojca ubogich” było założenie misji w Chinach. Niestety Opatrzność Boża nie  pozwoliła mu na urzeczywistnienie tego zamiaru. Musiało 30 lat upłynąć od śmierci św. Założyciela Zgromadzenia Księży Misjonarzy, kiedy jego życzenie miało być spełnione, kiedy „Jego synowie” stanęli na ziemi chińskiej. Byli to księża: Ludwik Antoni Appiani – Włoch, i Jan Müllener – Saksończyk, który dopiero podczas swej podróży do państwa „żółtego smoka” zapoznawszy się ze Zgromadzeniem Księży Misjonarzy, wstąpił do tegoż zgromadzenia. Obydwaj misjonarze należeli do wyprawy misyjnej zorganizowanej przez papieża Innocentego XI-tego w r. 1697, a składającej się z 37 kapłanów, przeważnie świeckich.

Ks. Appiani został przewodniczącym grupy misyjnej oraz wicewizytatorem apostolskim Kościoła w Chinach. Oprócz tego Kongregacja Propagandy wyposażyła go w wielkie przywileje oraz obarczyła go obowiązkiem założenia seminarium duchownego dla krajowców, ponieważ w szerokich kołach rzymskich słynął jako mądry i pobożny profesor. filozofii i teologii  moralnej w Seminarium Internum Zgromadzenia w Rzymie na Monte Citorio. Odpłynął wraz z towarzyszami z Wenecji 26 maja 1697 r. do Palestyny, a stąd przez Indie dotarł do Chin 14 października 1699 r.

W tym mniej więcej czasie, kiedy nasi misjonarze stanęli na ziemi chińskiej, trwał tamże między zakonami, głoszącymi Chrystusa spór o tzw. obrządki, czyli pewne praktyki pogańskie, które jedni usiłowali przystosować do katolicyzmu i nadać im piętno chrześcijańskie (jezuici), a inni zaś (kapucyni) stanowczo je odrzucali jako przeciwne duchowi Kościoła. W roku 1604 Kongregacja św. Oficjum, osobnym dekretem, zatwierdzonym przez Klemensa XI, zabroniła wprowadzania obrządków chińskich do kultu kościelnego. Wprost przeciwny edykt wydał cesarz Kʼangsi, który zobowiązywał wszystkich misjonarzy, będących w jego państwie i mających dopiero przybyć do niego, do zatwierdzenia obrządków pogańskich i do złożenia przysięgi, że już więcej nie wrócą do Europy. Przeciwko temu ostro wystąpił legat papieski oraz jego sekretarz ks. Appiani. Skutek był ten, że Msgr de Tournon musiał opuścić Chiny, a ks. Appiani przez lat 29 jęczeć w więzieniu w Pekinie. Tak samo nie oszczędzono ks. Müllenera, który musi opuszczać granice niegościnnego kraju, chociaż nie na długo, bo po kilku latach wraca, a na prośbę swego konfratra zostaje w r. 1716 wyniesiony do godności wikariusza apostolskiego w Su-Czuen z tytułem biskupa in partibus de Myriophis.

Po pierwszych pionierach wyrusza następna grupa Księży Misjonarzy do Chin w roku 1703, której przewodniczy ks. Pedrini, zapalony muzyk. Przybywa do celu w roku 1710. Dla swych wiadomości matematycznych zyskuje wpływowe stanowisko
na dworze cesarskim. Władca Chin, cesarz Kʼan-si, bardzo go polubił i mianował nauczycielem swych synów. Ks. Pedrini, korzystając ze swego wpływowego stanowiska, buduje w pobliżu pałacu cesarskiego kościół i obszerne mieszkania dla księży przybyłych z Europy. Wedle rachub ludzkich wydałoby się, że wszystko pójdzie najlepiej, lecz tymczasem opublikowano bullę Klemensa XI Ex illa die, przypominającą dekret Propagandy z roku 1704, o obrządkach chińskich. Cesarz uważając ks. Pedrini za jej inspiratora, wtrąca łowcę dusz do lochów podziemia cesarskiego, skuwając go 9 łańcuchami. Uwalnia go stamtąd dopiero następca Kʼan-si, a wychowanek naszego misjonarza cesarz Young-Czeng. Sterany pracą i złamany przejściami umiera w 1746 roku, mając lat 77 z czego prawie połowę spędził w Chinach.

Następna wyprawa składająca się z księży Goudon, Monet i Troyneux, a opuszczająca swą Ojczyznę w roku 1731 nie dotarła do miejsca swego przeznaczenia, lecz osiadła w Makao, w koncesji portugalskiej. Kiedy jednak umarli księża Appiani, Müllener i Pedrini, nie pozostawili oni swej roli bez opieki, bo oto wychowali sobie dwóch konfratrów Chińczyków w osobach księży Pawła Sou i Stefana Su, ze śmiercią których przerywa się misyjna praca Księży Misjonarzy na lat kilka oraz kończy się jej pierwszy okres. Dotychczasowe skromne początki miały być owym ziarnem gorczycy, które miało się bujnie rozwinąć w XIX wieku.

Znanym jest nam doskonale breve Klemensa XIV „Dominus ac Redemptor noster” z roku 1773, znoszące Towarzystwo Jezusowe, a zatem i podcinające także jego pracę misyjną. Bóg jednak dla podniesienia trudu Jezuitów z ruin oddał tę pracę innemu zgromadzeniu. Było nim Zgromadzenie Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo… W roku 1780 o. Dallierres, jeden z ostatnich jezuitów na dworze Kien-Longa pisze do Ludwika XVI, że jest rzeczą niemożliwą utrzymać misje po skasowaniu Towarzystwa i prosi o pomocników. Król zwraca się przeto do Towarzystwa Misji Zagranicznych w Paryżu oraz do Zgromadzenia Księży Misjonarzy i za jego staraniem dekretem Propagandy z dnia 7 grudnia 1783 r. Zgromadzenie Księży
Misjonarzy zostaje mianowane spadkobiercą wszystkich prac i posiadłości byłych jezuitów francuskich w Pekinie. Zaraz więc roku następnego trzej misjonarze odpłynęli z Brestu do Chin. Byli to księża: Raux – astronom, ks. Ghislam i brat
Franciszek Paris – zegarmistrz […].

To jedynie początek szczegółowego opracowania początków działalności naszych misjonarzy w Chinach.

Pełna treść:

Misja polskiej prowincji Chinach 1929-1949