Krótka rozmowa z ks. Włodzimierzem Małotą, który posługuje w Papui Nowej Gwinei od 2009 r.
Wywiad pochodzi z 36. numeru Wiadomości Misyjnych.

1. Jestem w…
Jestem w Papui Nowej Gwinei, w górach Goilala, 100 kilometrów w linii prostej na północ od stolicy kraju… ale 52 000 lat za cywilizowanym światem. Moja misja to „Fatima” w środku gór dochodzących do 4000 m npm, dostępna tylko z powietrza. Nalatałem się przez 6 lat sporo. Ponad 30 razy, 9 różnych typów samolotów krótkiego startu i lądowania, 11 różnych firm, z czego dwie zbankrutowały po rozbiciu się u nas. Dwa razy nie wsiadłem do samolotu, który się rozbił. Nachodziłem się też sporo, bo po wylądowaniu wszędzie idziemy na piechotę. Jestem jedynym białym człowiekiem który zaszedł w niektóre miejsca tej części PNG. W wieku 42 lat zaliczyłem 15-godzinny 80-kilometrowy non-stop marsz przez główny masyw PNG, Owen Stanley Range. A tak to średnio po 400 km w 2 tygodnie na tzw. „patrolu” czyli wizycie duszpasterskiej. Jakimś cudem przeżyłem, i to większość czasu sam, wśród ludzi Goilala, którzy budzą popłoch gdziekolwiek się pojawią. No ale nie ma co się dziwić jak nawet swego własnego prezbitera ukatrupili parę tygodni po święceniach. Skończyłem drugi 3-letni kontrakt pracy w diecezji Bereina, najstarszej katolickiej misji w Papui (1885). Zastałem stację misyjną w ruinie, po 20 latach bez księdza. Zostawiam nową – prawie skończoną – z nową szkołą, kościołem, dużym domem i małą elektrownią wodną. No i pakuję się na urlop, tym razem nieco dłuższy. Czekam na ks. Marcina Wróbla CM, który ma Fatimę pociągnąć dalej.

2. Po raz pierwszy o misjach pomyślałem, gdy…
Jako ministrant, 9-letni chłopiec siedziałem na stopniach prezbiterium i słuchałem misjonarza, który przyleciał na urlop z Tanzanii. Wtedy się to zaczęło myślą: „a ja chcę być taki, jak on”. No i już ze 30 lat próbuję być… i jeszcze mi to nie wychodzi. I zaczynam panikować, bo czas ucieka, a to coraz trudniejsze. Ale wciąż „chcę”.

3. Powołanie misyjne odznacza się…
Gotowością na „wszystko”. Słowo „wszystko” znaczy „wszystko”. To wszystko na ten temat, ale na marginesie zachęcam do medytacji nad tym pięknym słowem. W-SZ-Y-S-T-K-O.

4. Misjonarz, to ten, kto…
Komu zależy na jednej „rzeczy” bardziej niż na czymkolwiek na tym świecie: na zbawieniu innych, na tym, żeby pokochali Boga i poszli do nieba, na tym, żeby diabeł nimi już więcej nie poniewierał. Misjonarz to ten, dla kogo misje to nie jest jedna z „aktywności” Kościoła, ale JEDYNE zajęcie Kościoła. Który jak św. Paweł cały czas drży z trwogi, bo „biada mu gdyby nie głosił Ewangelii”.

5. Moje rady dla rozważających wyjazd na misje, to…
Rozdaj swoje „skarby” ubogim, zamknij swoje konta na różnych „fejsbukach”, odpraw sobie dobre rekolekcję. Ucałuj mamę i tatę, uściśnij siostrę, brata. Kup sobie parę dobrych butów, mocne portki, plecak… i wyjedź na misję, zanim cię ktoś przekona, że to nie ma sensu. Jako doradcę weź sobie misjonarza, który po 3, 6, 9, …, 40 latach przyleciał na 3-miesięczny urlop do domu, a po 2 tygodniach tego urlopu już się pakuje z powrotem na swoją albo nową misję.

6. Misje w XXI w. to zadanie…
…dla ludzi nie z XXI wieku. Ten wiek jeszcze niczego konkretnego nie dokonał poza włożeniem
w ręce ludzi kilku zabawek. No i tak się ludzie podniecają i bawią nimi – coraz mniejszymi telefonami, coraz szybszymi internetami… a połowa dzieci w wieku szkolnym w Papui (ponad milion) nie chodzi do szkoły i nigdy nie pójdzie. A w ogóle to jaki XXI wiek?? Gdzie? U was w redakcji? Ale przecież to nie jest pępek świata. Kto to wymyślił to mierzenie czasu z perspektywy tych, którzy jakimś cudem wyrwali się do przodu. To się nazywa „jakiś-tam-centryzm”. Dlaczego nie mierzymy czasu z perspektywy tych co są na szarym końcu peletonu? XXI wiek?? Gdzie?
W wiosce w Goilala, przy ognisku w szałasie z gałęzi i liści, jak 52 000 lat temu? Pójdziesz w busz Goilala twoje mocne portki będą jedyną rzeczą z XXI wieku.

7. Gdybym, mógł wybrać obszar misyjny, na którym rychło rozpoczęto by ewangelizację, byłby to…
Każde miejsce na ziemi, gdzie ewangelizację rozpoczęto może jakiś czas temu, ale nie skończono, bo misjonarzy zabrakło. Tak jak w Papui Nowej Gwinei. W mojej diecezji, gdy zaczynano ewangelizację ponad 100 lat temu było nawet do setki misjonarzy. Teraz… jest nas 5, z czego ja jestem najmłodszym, no i jedynym zdrowym i chodzącym. Pozostała czwórka pod 80-tke. I nie ma ani jednego lokalnego księdza „in service”. Od kogo zacząć karmić gromadkę wychudzonych dzieci? Od tego które może za chwilę pierwsze umrzeć z głodu. A Kościół misyjny dzisiaj w naszej części świata, a zwłaszcza w moim regionie PNG, jest taką gromadką wygłodzonych dzieci, już 20, 30, a nawet 40 lat bez „Chleba Życia”. A jak Kościół może przeżyć bez „Chleba Życia”?? Co by zostało z Twojej Parafii, jakby nie było w niej przez 40 lat Mszy świętej, spowiedzi, chrztów? Tabernakulum pełne karaluchów, jak wiele w moich górach. A ornaty z zakrystii posiekane w gniazdach dla szczurów. Nie mówiąc o ludzkich sumieniach. Tam dopiero karaluchy i inne wstrętne towarzycho. Ja bym zaczął od Goilala…

8. Warto czytać „Wiadomości misyjne”, bo…
Przecież „kto czyta nie błądzi”. Zwłaszcza jakieś mądre i ważne rzeczy. No bo jak coś jest „misyjne” to znaczy że jest bardzo mądre i bardzo ważne. Bo jak Kościół się rodził to oprócz misji nie miał nic. I jak długo nie miał nic oprócz misji, rósł jak na drożdżach. Bo tak naprawdę, to Kościół oprócz misji nie ma nic. Misja jest jego jedyną misją. No i właśnie tego można się dowiedzieć z tego numeru „Wiadomości misyjnych”.

9. A za 5 lat…
To drogi Redaktorze widzimy się na misjach. Bo oprócz butów, portek i plecaków, to też zdrowie trochę zdarłem i jak nie będzie regularnego dopływu MŁODYCH misjonarzy na misje, to Kościół niczego nie zdziała, ani w XXI, ani w XXII, ani w XXIII wieku. No i chętnie poczytam Twoje odpowiedzi na te 10 intrygujących pytań za 5 lat. Za 50, nawet lepiej.

10. Proszę o…
Proszę Boga i Zgromadzenie o to, by ks. Marcin nie został pozostawiony samemu sobie na misji, na której w ciągu ostatnich 130 lat żaden samotny misjonarz nie przeżył dłużej niż cztery lata. Ja nieświadomie pociągnąłem sześć. Żeby inni misjonarze dołączyli do niego SZYBKO. Żeby każda nowa misja Zgromadzenia była misją Zgromadzenia a nie pułapką na pojedynczych, napalonych gości i ich hojnych dobroczyńców, którzy jakimś cudem jeszcze w misje wierzą. A dla siebie proszę o to żeby mi się prawa stopa ładnie ułożyła i żebym mógł jeszcze „szarpnąć z buta” z „Chlebem Życia” w plecaku, do jakiejś gromadki dzieci Bożych w buszu, czekających na Niego wiele, wiele lat. No i żeby Niepokalane Serce Maryi w końcu zwyciężyło. W Fatimie. W Goilala. W Papui. W Zgromadzeniu. W Kościele. Wszędzie.

Ks. Włodzimierz Małota CM

Więcej w 36. numerze Wiadomości Misyjnych. Można go otrzymać w parafiach Misjonarskich i kołach misyjnych.
Można go także zamówić w Sekretariacie Misyjnym i zostanie wysłany na wskazany przez Państwa adres.
Zamówienia składać za pośrednictwem poczty elektronicznej pisząc na adres: sekretariatmisyjny@misjonarze.pl

Moje misje: Z dala od cywilizacji…