Misyjna gawęda – misjonarz z Beninu

Słownik Języka Polskiego definiuje gawędę jako „swobodną rozmowę; pogawędkę”.
Misjonarze są z reguły bardzo rozmowni i mają o czym opowiadać.
Toteż pogawędzimy. Dziesięć zdań. Dowolna forma. Jeden misjonarz – Ks. Stanisław Deszcz CM

1. „Jestem w…”
Miejscowość, w której mieszkam nazywa się Biro. W języku Bariba „biro” oznacza „zdolność stania się niewidzialnym”, tak jak w magii. Biro jest położone w Dystrykcie Borgou na północy Beninu w diecezji N’dali. Moja misja obejmuje teren o promieniu 35 km, gdzie jest założonych szesnaście wspólnot chrześcijańskich. Jesteśmy jeszcze na terenie pierwszej ewangelizacji, tej o której czytamy w Dziejach Apostolskich. Sam Benin leży w Afryce Zachodniej między Nigerią, a Togo. Klimat jest gorący, suchy. Przez sześć miesięcy nie ma w ogóle deszczu, a zwyczajna temperatura to 40 stopni Celsjusza. Stąd życie tam nie jest łatwe, zwłaszcza, że większość ludności zajmuje się rolnictwem. Wyobraźcie sobie jak trzeba pracować, uprawiać ziemię, mając na uwadze, że przez sześć miesięcy nie ma deszczu. Brak opadów powoduje wysychanie studni. Uprawiający bydło muszą przeganiać je w takie strony, gdzie jeszcze jest woda i przeczekać ten czas, by wrócić do wioski jak woda powróci. Benin to kraj, w którym żyje osiem milionów ludzi, czyli w sumie niewielki kraj, ale w tym kraju mówi się 60 językami. Jak się tam pojedzie to dopiero wtedy człowiek zaczyna doceniać, że u nas w Polsce mówi się jednym. Żadne plemię nie zgodzi się, aby przyjąć język innego plemienia, każdy trzyma przy swoim, dlatego też wybrano język francuski jako język urzędowy, no bo jakby się inaczej dogadać. W naszej diecezji brakuje księży – jest nas tylko 23 w tym dwóch miejscowych. Reszta to misjonarze z Europy albo z innych stron. Diecezja, która jest wyżej od nas jest w jeszcze gorszej sytuacji. Pomimo, że jest większa od naszej diecezji, to posługuje w niej zaledwie 16 księży. Natomiast na południu Beninu, gdzie Ewangelizacja zaczęła się dużo wcześniej, nie mają problemów z powołaniami.

Czułem takie pragnienie służenia ludziom, którzy nie znają Chrystusa. Chciałem pracować tam, gdzie brakuje księży, tam gdzie potrzeba pomocy.

2. „Po raz pierwszy o misjach pomyślałem, gdy…”
…nie byłem jeszcze w seminarium. Czułem takie pragnienie służenia ludziom, którzy nie znają Chrystusa. Chciałem pracować tam, gdzie brakuje księży, tam gdzie potrzeba pomocy. Stąd do seminarium szedłem z pragnieniem wyjechania na misje. Podczas pierwszej rozmowy z dyrektorem Seminarium Internum, pytałem jaka jest perspektywa, żeby Zgromadzenie wysłało mnie na misje. Potem tylko powtarzałem to przełożonym. Jak przyjeżdżali starsi misjonarze z Madagaskaru, to ci z nas którzy byli zainteresowani wyjazdem pytali: co trzeba zrobić, żeby wyjechać? I większość pytanych odpowiadała: Powtarzaj za każdym razem, gdy przełożeni wezmą cię na rozmowę, że chcesz jechać na misje. No i ja tak właśnie powtarzałem i powtarzałem, i powtarzałem… Ale to też kwestia powołania, bo jak ktoś dostaje powołanie, to Pan Bóg jakoś tak zarządza sprawami, że nawet przełożeni to widzą… no i w końcu się udało.

3. „Powołanie misyjne odznacza się…”
Odwołując się do tego co Kościół mówi o misjach, to jest to wyjazd na tereny, gdzie Chrystus jeszcze jest nieznany, gdzie Kościoła właściwie nie ma, albo tam gdzie Ewangelia już dotarła, ale Kościół nie dojrzał do tego, aby samodzielnie kontynuować misję ewangelizacyjną i potrzebuje pomocy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wolę Jezusa, żeby pójść na cały świat do wszystkich narodów i wszelkiemu stworzeniu głosić Dobrą Nowinę oraz że nie wszyscy znają Chrystusa, to misje są jeszcze przed nami. Dopóki nie nastanie Jeden Pasterz i Jedna Owczarnia, dopóki Chrystus nie będzie wszystkim we wszystkich, to misje są potrzebne i aktualne. Tym bardziej, jak spojrzymy na ilość chrześcijan i ilość wyznawców innych religii, to jeszcze daleko jest do tego, aby wszyscy uwierzyli w Jezusa i wszyscy stali się chrześcijanami.

Każdy ochrzczony jest włączony w dzieło misyjne Kościoła. Oznacza to, że każdy ochrzczony jest misjonarzem.

4. „Misjonarz, to ten, kto…”
…odpowiada na powołanie Boże, na posłanie przez Kościół, żeby realizować działania misyjne Kościoła. Dodam od razu, że powołanie do działalności misyjnej jest zadaniem całego Ludu Bożego. Czyli każdy ochrzczony jest włączony w dzieło misyjne Kościoła. Oznacza to, że każdy ochrzczony jest misjonarzem. Misjonarz, który jedzie na tereny misyjne, pracuje na pierwszym froncie, natomiast ten, który go wspiera ofiarą swojego cierpienia, materialnie, też jest misjonarzem, w szerszym tego słowa znaczeniu. Pierwszym zadaniem misjonarza jest głosić Ewangelię, ale głosić Ją to także zaangażować się w potrzeby ludzi między którymi jesteśmy. Jeżeli oni potrzebują szkoły, misjonarz powinien być pierwszym, który podejmie jakieś działania.

5. „Moje rady dla wyjeżdżających na misje to…”
Modlić się, czy na pewno ma się powołanie misyjne. Bo powołanie misyjne jest, można powiedzieć powołaniem w powołaniu. Jeżeli Bóg daje to powołanie, to i tak pojedziesz i… będziesz szczęśliwy. Jeżeli nie… to może być inaczej. Trzeba rozeznać, czy Pan Bóg powołuje do takiej akurat pracy. I trzeba się modlić, aby Pan posłał, żeby Zgromadzenie posłało. I tak jak radzili mi starsi misjonarze, tak i ja dorzucę: mów przełożonym, jeżeli masz pragnienie wyjazdu, nie chowaj tego dla siebie, tylko rozmawiaj z ojcem duchownym, z przełożonymi, bo czasem ktoś może być rozczarowany, że nie posłali go, ale skąd mogli wiedzieć, że ktoś chce jechać jeśli tego nie uzewnętrzniał.

6. „Misje w XXI wieku, to zadanie…”
…bardzo aktualne, tam na przykład, gdzie misjonarze już dotarli i dalej jest potrzeba obecności kapłana.

7. „Gdybym mógł wybrać obszar misyjny, na którym rychło zaczęto by Ewangelizację, byłby to…”
Myślę, że tam gdzie jestem teraz to jest to taki teren misyjny. Prawdziwym wyzwaniem byłby wyjazd do Sudanu Południowego. Po wielu latach wojen ten kraj oddzielił się od Sudanu Północnego, zamieszkiwanego głównie przez muzułmanów. Tam istnieje duża potrzeba obecności kapłana. Praca jest bardzo trudna, ponieważ wybuchła tam niedawno wojna domowa. W Beninie też potrzeba misjonarzy. Natomiast trudno mi mówić o innych kontynentach, tak jak np. misjonarz z Papui Nowej Gwinei poleciłby tamten obszar, czy Wyspy Salomona, czy Fidżi…

8. „Warto czytać Wiadomości Misyjne, bo…”
…dostarczają konkretnych wiadomości z terenów misyjnych. Bo pomagają uświadomić sobie potrzeby misjonarzy, potrzeby lokalnych wspólnot, przybliżają konkretnie to, czym są misje.

9. „A za pięć lat…”
Mam nadzieję, że za pięć lat nasza misja w Beninie się rozwinie, że nie tylko postawimy kościół, ale i kilka kaplic w wioskach, że wzrośnie liczba chrześcijan. Mam nadzieję, że misja w Beninie stanie się misją Prowincji Polskiej, że my za pięć lat założymy trzecią placówkę, że może będziemy mieć lokalnych kandydatów do kapłaństwa.

10. „Proszę o…”
No tak, misjonarze na pierwszym miejscu proszą zawsze o modlitwę, więc i ja o to proszę.

Jeśli domu Pan nie zbuduje, na próżno trudzą się robotnicy.

To Pan Bóg zbawia, to On nawraca, wspiera i daje wzrost, więc modlitwa przede wszystkim.

A w kolejnym numerze Wiadomości ks. Deszcz opowie, jak zamienić śrubokręt w kościół, dlaczego Benin stanowi schronienie dla islamskich fundamentalistów oraz czy afrykańskie maski są niebezpieczne dla ludzkiej duchowości.

Fragment artykułu z 42 (1/2017) numeru Wiadomości Misyjnych.
Przygotowali: kl. Mateusz Miłoś i kl. Wojciech Kaczmarek