Z ks. Jackiem Tendejem CM, misjonarzem będącym rektorem Seminarium Duchownego w Papui Nowej Gwinei, rozmawiał kl. Łukasz Mostowik.

Kl. Łukasz Mostowik – „Wiadomości Misyjne”: Szczęść Boże! Księże Jacku, do dziś wielu z moich rówieśników wspomina Księdza jako wspaniałego dyrektora w liceum w Piekarach. Początek 2013 roku stał się jednak przełomem – w czasie którego pojawiła się propozycja misji na drugim końcu świata. Jak Ksiądz wspomina tamten czas? Czy łatwo było podjąć decyzję w sprawie wyjazdu?
Ks. Jacek Tendej: Żyłem spokojnie, pełniąc funkcję dyrektora liceum w Centrum Edukacyjnym „Radosna Nowina 2000” w Piekarach. Nic nie wskazywało na to, że opuszczę to miejsce. 18 kwietnia 2013 r. dostałem jednak e-maila, zatytułowanego: RICHIESTA DI PADRE GENERALE (prośba Ojca Generała). Z początku myślałem, że jest to coroczny list od Przełożonego Generalnego Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Jest on adresowany do misjonarzy, w którym Ojciec Generał zachęca, by zastanowić się nad podjęciem misji w różnych częściach świata. Prowadziłem w tym czasie wykłady w seminarium, lekcje w liceum, do tego doszła jeszcze pielgrzymka do Częstochowy. Kiedy z niej wróciłem, na następny dzień przed tradycyjną Mszą św. w ,,Radosnej”, otworzyłem ten list – i świat mi zawirował. Nie wiedziałem nawet gdzie to jest… Port Moresby. Była to propozycja nie do odrzucenia. Otrzymałem również zaproszenie od abpa Port Moresby, w którym informował, że szukają rektora w tej miejscowości. Długo rozważałem co zrobić w tej sytuacji. Kilka dni wcześniej na Stolicę Piotrową, został wybrany papież Franciszek. Mówił on, że człowiek, który stoi w miejscu oraz Kościół, który nie wychodzi do ludzi, jest chory. Kiedy już wychodzi – może zdarzyć się wypadek. Dodał również, że woli tysiąc razy Kościół po wypadku, niż stojący w miejscu – lecz schorowany. Ostatecznie, po wielu namysłach i modlitwach, zdecydowałem się pojechać. Wpierw, udałem się tam na dwumiesięcznej wizie turystycznej i uczyłem się języka pidgin. Jest to miejscowy język, stworzyli go przedsiębiorcy – to uproszczona wersja języka angielskiego z połączeniem innych słów.
Wiele osób odradzało mi ten wyjazd, mówiąc że jest on zbyt niebezpieczny – i jest w tym sporo prawdy. Zmarły w tym roku arcybiskup z Australii – franciszkanin, który zwalczał przestępczość w sposób bardzo radykalny, co tydzień miał program w telewizji państwowej- zdecydowanie był przywódcą i prawdziwym pasterzem. Kiedy nie potrafiono zgładzić jego samego – przyszli do konfratra, którego zamordowano. Jest to niewątpliwie wciąż dziki świat.

Wiele osób odradzało mi ten wyjazd, mówiąc że jest on zbyt niebezpieczny – i jest w tym sporo prawdy.

W jakim stopniu rozwinięta jest tam religia, by pomagała ona również ucywilizować się tamtejszej ludności?
Religia bardzo pomagała, nawet do lat 80-tych. Było wtedy również bardzo dużo powołań i braci głównie z Europy. Wprowadzone tam przez Kościół: szkoły, drogi, lotniska, elektrownie wodne… – były na bardzo wysokim poziomie. Dzisiaj wiele z tych rzeczy jest zrujnowanych, ludzie żyją całkiem inaczej.

Na jakim poziomie funkcjonuje w Papui szkolnictwo? Jak wygląda tam praca nauczycieli?
Kiedy byli „biali” – szkolnictwo było na wysokim poziomie. Dziś jest znacznie gorzej, w skali kraju jedynie połowa dzieci uczęszcza do szkoły podstawowej. Poziom nauczania spada. Słuchaliśmy kiedyś programu z czasu początków telewizji w PNG, 30 lat temu, angielski prezenterów był znacznie lepszy niż w chwili obecnej.
Pewien amerykański kapucyn badał kleryków, by w skali filipińskiej określić ich poziom intelektualny i kulturowy. Dawniej było to 50%, teraz jest to już 30%.

Jaka jest przyczyna spadku intelektualnego oraz kulturowego mieszkańców?
Przyczyną jest przejęcie szkół przez miejscową ludność. Nauczyciele zyskują etat, pensje – nie dlatego, że przeszli studium nauczycielskie (po skończeniu takiego studium jest się na poziomie dziecka 6 klasy w Europie). Na rynku lub na targu kupują certyfikat ukończenia studium, zatrudniają się do pracy w szkole i otrzymują pieniądze na konto.
Panuje również niesamowita korupcja. Widać to było na przykładzie wyborów parlamentarnych. I taki jeden szczegół, wydrukowano wtedy 10 mln kart do głosowania, a uprawnionych jest 4 mln osób. Każdy chce zostać członkiem parlamentu, bo z tym wiąże się posiadanie majątku.

Co musiałoby się wydarzyć, aby na nowo cywilizacja odżyła z większym porządkiem i dyscypliną ludności?
Przede wszystkim szeroko pojęta edukacja i praca nad kontrolowaniem wydatków. Gdy posiadają jakiekolwiek pieniądze, bardzo szybko je wydają. Boją się, że szybko zostaną ograbieni. Niewiele można tam zaoszczędzić. Kiedy posiada się pożywienie – trzeba je zjeść, bo w przeciwnym razie zepsuje się lub zostanie zjedzone przez mrówki. Stąd, nie mają w sobie nawyku oszczędzania.

Kiedy posiada się pożywienie – trzeba je zjeść, bo w przeciwnym razie zepsuje się lub zostanie zjedzone przez mrówki. Stąd, nie mają w sobie nawyku oszczędzania.

Co szczególnego można zaobserwować podczas posługi na tej misji?
Gdy na przykład spowoduje się wypadek samochodowy, mało kto wtedy pomaga – tam w takiej sytuacji się ucieka. W przeciwnym razie kierowcę zabiją na miejscu, samochód obrabują i spalą. Jedyny ratunek miejscowych dla sprawcy to ucieczka na posterunek, jeśli się uda.

Wszelkie kazania nie mają sensu, jeżeli miejscowi ludzie wiedzą, że istnieje brak harmonii w życiu księży.

Czy widzi Ksiądz jakąś przemianę w funkcjonowaniu seminarium oraz w podejściu kleryków do swojego powołania?
Kiedy przyjechałem do Papui, nie było w seminarium adoracji Najświętszego Sakramentu. Wprowadziliśmy więc w czwartki po wieczornych modlitwach pół godziny adoracji. W kolejnym roku wprowadziliśmy cztery razy w tygodniu po godzinie. Wywołało to tak wielkie protesty, że doszły one do nuncjusza apostolskiego. Biskupi wypowiadali się, że może być to zbyt dużo jak dla nich. Teraz są bardzo wdzięczni, cztery razy w tygodniu ma miejsce wystawienie i adoracja Najświętszego Sakramentu, kolejno Nieszpory i około 40 minut adoracji w ciszy. Kolejnym elementem, który trzeba podkreślić – jest życie księży w zgodzie. Fundamentalna rzecz. Wszelkie kazania nie mają sensu, jeżeli miejscowi ludzie wiedzą, że istnieje brak harmonii w życiu księży.

Co jest najistotniejsze w byciu rektorem dla Księdza podopiecznych?
Najważniejsze to być i modlić się z klerykami. Przekazywać im przykład życia, życia księżowskiego. Ważne, by im towarzyszyć, czasem pożartować. Tutaj liczy się sama obecność i świadectwo.

Na jakim poziomie rozwinięta jest infrastruktura? Czy udało się coś odnowić w ostatnim czasie?
Odzyskaliśmy wiarygodność od organizacji kościelnych, którą stracili nasi poprzednicy, ponieważ nie rozliczyli sporej sumy pieniędzy. Gdy otrzymaliśmy wsparcie finansowe – byliśmy w stanie wyremontować wszystkie budynki, które znajdują się na terenie seminarium. Dnia 1 września zakończyliśmy remont ostatniego budynku. Przede wszystkim zostało wymalowanych 80 pokoi oraz odnowione zostały dachy. Zakupiony został również generator, gdyż poprzedni już nie nadawał się do użytku i był niewystarczający na panujące potrzeby. Przed remontem wyciekała również woda, która kosztuje ok. 5 zł za metr sześcienny, a 3 września przyjechał do seminarium nuncjusz apostolski i poświęcił nowe tabernakulum – „najmniejszy i najważniejszy domek”. Również i kościół został odnowiony, firma filipińska uporała się z tym zadaniem w zaledwie 4 tygodnie.

Bardzo księdzu dziękuję za świadectwo życia prawdziwie misyjnego.

Misyjna gawęda – Misja w Papui