Rok jubileuszowy, 400 lat narodzin charyzmatu świętego Wincentego a Paulo, wypełniony jest przez liczne spotkania, wydarzenia i inicjatywy integrujące Rodzinę Wincentyńską. Jednym z nich było sympozjum, jakie miało miejsce 9 listopada w Domu Stradomskim. Księża, siostry, bracia, klerycy i świeccy – wspólnie umacniali i odkrywali na nowo swoje powołanie do służby ubogim.

Sympozjum to stało się okazją do wymiany myśli i doświadczeń w realizowaniu charyzmatu wincentyńskiego. Przed południem, swój głos w tej sprawie zabrali m.in. ks. Luigi Mezzadri, ks. bp. Paweł Socha oraz ks. Waldemar Rakocy – znawcy duchowości i historii życia Ojca Ubogich. Centralnym punktem dnia była eucharystia sprawowana w kościele seminaryjnym pw. Nawrócenia św. Pawła. Na popołudniowej sesji prezentowały się różne gałęzie Rodziny Wincentyńskiej w Polsce, m.in.: Młodzież Misjonarska, uczniowie z Centrum Edukacyjnego „Radosna Nowina 2000”, czy Stowarzyszenie Świeckich Misjonarzy MISEVI.   

Swój głos zabrało również kleryckie koło misyjne, poproszone o przedstawienie współczesnej działalności misyjnej Księży Misjonarzy i Sióstr Miłosierdzia. Na co zwróciliśmy uwagę? Dlaczego uznaliśmy Europę za kontynent misyjny? Czy na Alasce mówi się po hiszpańsku? Zachęcam do wnikliwej lektury.

Współczesna działalność misyjna Księży Misjonarzy i Sióstr Miłosierdzia

W trakcie prezentacji towarzyszyć nam będą myśli Ojca Ubogich o misjach. Ciekawe jest to, że święty Wincenty pod koniec swego życia, w wieku blisko osiemdziesięciu lat, mówił tak: „Pragnienie pracy na misjach odradza się we mnie z nową siłą. Przy moich niedomaganiach chciałbym umrzeć w szałasie”.

Misyjne serce

Ja z kolei chciałbym, aby ten misyjny kwadrans zapalił nasze serca ku misjom. I tu wcale nie chodzi o to, aby teraz gdzieś wyjeżdżać do Afryki, bądź Azji. Bo misje, to sprawa serca. Misje to nastawienie serca na dzielenie się największym skarbem, jaki posiadamy – Bożą miłością. Jeżeli odkryję wielką miłość Boga Ojca, to nie mogę tego faktu zostawić dla siebie.

I dla mnie jest to coś fenomenalnego, wincentyńskiego. Otóż jest to uświęcenie własne.

„Bóg powołał nas, abyśmy wzniecali Jego miłość wokół nas i na całym świecie, abyśmy Jego miłością zapalali wszystkie narody na całej ziemi. Jak bardzo przeto ja sam powinienem płonąć tym Bożym ogniem”.

Św. Wincenty a Paulo

Jeżeli nie będę miał w sobie Bożej miłości, tego wielkiego skarbu, to czym ma się dzielić z drugim człowiekiem? Aby móc się dzielić – mieć misyjne serce, muszę najpierw napełnić się i odpowiedzieć na Bożą miłość. Misje to sprawa serca. Misje to oddawanie życie.

Misyjność księży misjonarzy i sióstr miłosierdzia zbudowana jest na fundamencie Bożego powołania do zapalania Bożą miłością całego świata.

Liczby

Na misjach ad gentes obecnie posługuje:

Misjonarze 20 (+ 59)= (79)
Siostry Miłosierdzia 25

Dlaczego przy misjonarzach podałem dane w nawiasie? Otóż ilustrują one posługę Misjonarzy w krajach europejskich i w Stanach Zjednoczonych. Skąd ten pomysł?  Kilka tygodni temu, pewna osoba zapytała mnie, dlaczego w Wiadomościach Misyjnych nie piszemy nic na temat działalność misjonarzy na Starym Kontynencie. Odpowiedziałem jej, że nie są to stricte misje ad gentes. Po chwili jednak się zreflektowałem. Przecież Europa staje się kontynentem misyjnym! Potrzeba w niej re-ewangelizacji, obserwuje się zeświecczenie ludzi, desakralizację budynków kościelnych, neopogaństwo. Stąd też, za tą refleksją, przyszło postanowienie, aby i w Wiadomościach Misyjnych co jakiś czas pisać o pracy naszych europejskich i amerykańskich misjonarzy.

Misjonarze ad gentes

Służenie ubogim wymaga, aby Zgromadzenie Misji podejmowała pracę wszędzie tam, gdzie są ubodzy. Niewierzący należą do ubogich. Wedle konstytucji Zgromadzenia: „misje zagraniczne zajmują wybitne miejsce wśród dzieł apostolskich misjonarzy”

Na mapie zamieszczono miejsca posługi naszych misjonarzy wraz z ich zdjęciami

W Beninie posługuje obecnie dwóch misjonarzy: ks. Stanisław Deszcz i ks. Jakub Hiller. Wkrótce dołączy do nich ks. Paweł Jakób. Przeszło 3 lata temu pisaliśmy w Wiadomościach Misyjnych o budowie ekumenicznej studni przez ks. Stanisława Deszcza. Dlaczego ekumenicznej? Otóż w Biro brakowało studni. Takową wybudowali muzułmanie. Tyle tylko, że mogli z niej korzystać tylko muzułmanie. Z resztą pokrywa się to z muzułmańskim rozumieniem miłosierdzia. W islamie też miłosierdzie funkcjonuje, ale jest ono odnoszone tylko w stosunku do muzułmanów (zobacz „W sercu islamu” Wiadomości misyjne nr 39 – przyp. red). Dlatego też, ks. Stanisław wyszedł z inicjatywą budowy studni dla wszystkich mieszkańców Biro. Dzięki ogromnemu wsparciu m.in. czytelników Wiadomości Misyjnych, przedsięwzięcie to udało się zrealizować.
Posługa misjonarzy w Beninie nie ogranicza się jedynie do budowy studni.
Sprawują sakramenty, głoszą rekolekcje, katechizują, sprawują duchową pieczę nad siostrami zakonnymi. Remontują, a nawet wznoszą od postaw kościoły.

Kazachstan

W dalekim Kazachstanie posługuje obecnie trzech polskich misjonarzy: ks. Maciej Mech, ks. Paweł Kucharski i ks. Leszek Smakosz. W 41 numerze Wiadomości Misyjnych, ks. Maciej Mech mówił tak:

„Pamiętam, jak głosząc kazanie powiedziałem, że wszystko trzeba zawierzyć Matce Bożej. Usiadłem i doszło do mnie, że te słowa są skierowane do mnie. Wtedy powiedziałem w duchu: <Matko Boża, jeśli chcesz, żeby Kościół był nadal otwarty, zajmij się tą sprawą>. Przyszła ulga. Pamiętam, że było to silne doświadczenie zaufania. Po jakimś czasie problemy się rozwiązały”.

Do ich zadań należą: duszpasterstwo, prowadzenie rekolekcji dla młodzieży, troska o tworzenie kultury sakralnej, pomoc ubogim, współpraca z miejscowym Caritasem,  remonty kaplic i kościołów.

Szarytki ad gentes

Dlaczego siostry miłosierdzia wyjeżdżają na misję? Bo tak realizują swój charyzmat – dostrzegania Pana Jezusa w każdym człowieku. A zwłaszcza cierpiącym, ubogim.

„Jeżeli ktoś jest przekonany, że wyjeżdża na misje jedynie dla głoszenia Ewangelii ubogim, to mówię mu, że w równej mierze musimy troszczyć się o ich sprawy życiowe, że należy otoczyć ich wszechstronną opieką.”

Św. Wincenty a Paulo

Według konstytucji sióstr miłosierdzia – misje ad gentes leżą w samym sercu ich powołania. Misjonarze czasów Wincentego, apelowali, aby jak najrychlej przysłać im do pomocy szarytki. Niebezpieczeństwo dalekiej podróży i niepewność co do warunków pracy, wpłynęły na to, że po raz pierwszy siostry miłosierdzia wyjechały na misje dopiero w 1847 r. do Chin.

Jak wygląda działalność misyjna duchowych córek Ojca Ubogich? S. Teresa Bełch – szarytka z prowincji krakowskiej, która na co dzień posługuje w Demokratycznej Republice Konga, w numerze 37. Wiadomości Misyjnych, obowiązki misyjne ilustruje tak:

„Wykonywała bardzo proste posługi – leczenie, szczepienie dzieci, porady dla matek, odbieranie porodów, budowa i rozbudowa szkół podstawowych, katechizacja, spotkania codzienne w stowarzyszeniach parafialnych, dokarmienie głodnych, ciągła dyspozycyjność dla wszystkich. Taka niezliczona ilość małych usług. No i cicha modlitwa – przed Panem utajonym w Najświętszym Sakramencie – to właśnie wypełniło te 31 lat pracy misyjnej”.

Z kolei s. Anna Pasturczak, która ewangelizuje w Tunezji, cel misji wśród muzułmanów streszcza w słowach:

„…zupełnie darmowo dajemy swoje życie dla nich. Często modląc się wspólnie, mówimy, że nasza modlitwa nie jest za nich, ale w ich imieniu. My ich nie nawracamy, to Pan Bóg nawraca. Są przypadki, kiedy nawrócony muzułmanin nie znał wcześniej żadnego chrześcijanina. W życiu misyjnym nie chodzi o to, byśmy zajmowali miejsce Boga. To On nawraca, On zmienia ludzi. My jesteśmy czystą obecnością, żeby On mógł działać. To jest Boży plan. Dla każdego”.

Moja odpowiedź?

A jaki jest Boży plan dla mnie? Może w moim sercu rodzi się pragnienie misyjnej ewangelizacji. Konkretną odpowiedzią na powołanie misyjne może być propozycja o. generała Zgromadzenia Misji, ks. Tomasa Mavrica. W liście wysłanym do konfratrów, z okazji Tygodnia Misyjnego przedstawił miejsca na mapie świata, gdzie pilnie potrzeba misjonarzy. Co ciekawe są tam i kraje posługi polskich misjonarzy: Chile, Benin, Papua- Nowa Gwinea… Jest też i Alaska, gdzie potrzeba konfratrów władających językiem… hiszpańskim! A to dlatego, że przybywa tam sporo Latynosów. Stąd potrzeba objęcia ich opieką duszpasterską.

Co dalej?

Na rozpoczęciu prezentacji wspomniałem o tym, że chciałbym wzbudzić misyjne pragnienie w naszych sercach. Jeżeli to się udało, to Chwała Panu! Jesteśmy chrześcijanami, to znaczy, że całe swoje życie zawierzamy Jezusowi Chrystusowi. Chrześcijanin naśladuję Pana Jezusa. Boża propozycja na naśladowanie Chrystusa może być różna. Dla ciebie i dla mnie przygotował On konkretną propozycję. Propozycję wincentyńską. To znaczy, że moja i twoja droga do zbawienia, to droga ewangelizowania ubogich.

I z tego też – z każdego ubogiego, którego spotkamy na drodze życia, będzie ciebie i mnie Pan Bóg kiedyś rozliczał.

Gorliwość – płomień ognia miłości

Pod koniec swojego życia święty Wincenty a Paulo takie słowa kierował do swoich współbraci: „Ja sam choć stary i słaby zachowuję w sobie gotowość. Jestem zdecydowany iść nawet do Indii dla zdobywania dusz dla Boga, nawet gdyby przyszło mi umrzeć w drodze lub na statku”.

Jak nazwiemy taką postawę Wincentego? To gorliwość. Dlatego na zakończenie tej prezentacji, proszę wszystkich o powstanie. Wspólnie pomodlimy się modlitwą, którą ułożył sam św. Wincenty a Paulo. Modlitwa o gorliwość:

Panie Jezu, nasz Zbawicielu!
W imię Twej niezmierzonej dobroci,
uwolnij nas od zniechęcenia i gnuśności,
od wygodnictwa i szukania przyjemności.
Natchnij nas własnym duchem gorliwości,
abyśmy zawsze i we wszystkim szukali Twojej chwały;
abyśmy troszczyli się o zbawienie nasze i o zbawienie naszych braci;
abyśmy z radością wykorzystywali każdą sposobność
służenia Ci całym sercem i bez obłudy. Amen

św. Wincenty a Paulo

kl. Wojciech Kaczmarek
Artykuł opublikowano w 44-45 numerze Wiadomości Misyjnych (3-4/2017)

Misyjny głos na sympozjum