Siostra Halina Kowalska to polska szarytka, która rozpoczyna swoją misyjną posługę. Na Haiti – jednym z najbiedniejszych państw basenu Morza Karaibskiego. W poniższym świadectwie dzieli się z nami swoimi pierwszymi misyjnymi wrażeniami.

Sen

Po raz pierwszy przyjechałam na Haiti 2.02.2018 roku. Czułam w sercu radość i pokój, że wreszcie dotarłam do „mojej ziemi obiecanej”. Było to raczej wydarzenie tak oczywiste, jak coś co miało się wydarzyć, a na co oczekiwałam z niecierpliwością. Ukończyłam dziewięciomiesięczne przygotowanie misyjne w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Gdy jeszcze tam byłam, pewnej nocy miałam sen, że byłam w misyjnym beżowym habicie i że siostry witały mnie na Haiti. Było to na „jakimś” spotkaniu, a zjechało się wiele sióstr z różnych domów. Później, gdy już byłam w Paryżu i Matka Generalna wezwała mnie do siebie i powiedziała mi, że pojadę na Haiti, to nie byłam bardzo zdziwiona tą informacją, bo znałam już wcześniej mój kraj przeznaczenia.

Początki

Pierwszym miejscem, gdzie się zatrzymałam przed przyjazdem na Haiti było Santo Domingo. Tutaj znajduje się Dom Prowincjalny mojej Prowincji Del Caraïbes, na którą składają się 4 kraje: Kuba, Portoryko, Republika Dominikany i Haiti. W ramach Prowincji mieści się również wspólnota sióstr z Miami. W Domu Prowincjalnym, na Santo Domingo spędziłam miesiąc. Tak jak już zaznaczyłem wcześniej, byłam już w beżowym habicie i siostry witały mnie na Dominikanie. Przyjechało wtedy wiele sióstr, m.in. Radna Prowincji. Tak jak to się działo w moim śnie. Na Santo Domingo miałam okazję poznać dzieła i odwiedziłam wspólnoty sióstr. Mogłam również trochę nauczyć się podstaw języka hiszpańskiego. Po przyjeździe na Haiti, pierwszym miejscem, gdzie zostałam skierowana było Cité Soleil – najuboższa dzielnica Port-au-Prince. Spędziłam tutaj trzy miesiące, pomagając w centrum zdrowia im. Rozalii Rendu. W tym ośrodku obejmowane opieką zdrowotną są kobiety ciężarne i dzieci do lat 5, ale również dzieci niedożywione.

Tło

Obecnie jestem już prawie dwa miesiące w Meyer, które jest moją misją przeznaczenia. To przepiękne miejsce w górach, gdzie ludzie zajmują się rolnictwem. W większości uprawiają kukurydzę, fasolę i ziemniaki słodkie. Zwierzęta, które można tu spotkać to kozy, barany, krowy i osły, służące jako siła pociągowa. Ciężka praca na górzystym terenie, uzależniona jest od kaprysów pogody i cyklonów, które nie omijają tego miejsca. Miejscowi ludzie to „twardzi górale” i nie zniechęcają się trudnościami. Żyją bardzo ubogo, niemalże w skrajnych warunkach, przy braku podstawowych środków do godnego życia. Nie mają możliwości z korzystania z podstawowej opieki zdrowotnej, a dla niektórych osób problem wysokiego ciśnienia tętniczego krwi może zakończyć się nawet śmiercią.

Zadania

W naszej wspólnocie są trzy siostry. Jest to wspólnota międzynarodowa (Haiti, Polska i Portoryko). Do naszych zadań należy opieka zdrowotna i służba pastoralna. Zajmujemy się także dziećmi i młodzieżą w parafii. Prowadzimy tzw. mobilne kliniki. W zorganizowanej ekipie, razem z lekarzem, docieramy do ludzi potrzebujących podstawowej pomocy medycznej i pielęgniarskiej. Dzięki temu, mogą otrzymać leki i zabiegi pielęgniarskie.

Niezawodny środek transportu

Teren jest górzysty i przemieszczanie się samochodem niejednokrotnie jest bardzo utrudnione, więc osły pomagają nam przetransportować potrzebne leki i inne rzeczy. Wcześniej powiadomieni ludzie przychodzą na umówione miejsce, aby skorzystać z pomocy medycznej. Podczas takiej jednej służby jesteśmy w stanie przyjąć ponad 200 osób. 

Roztropność

Odwiedzamy Ubogich w miejscu ich zamieszkania. W ciągu dnia przychodzą do nas ludzie w różnych potrzebach, np. po leki, zabiegi pielęgniarskie (opatrunki, zastrzyki itp.) Ludzie proszą nas również o jedzenie dla dzieci. Pomagamy im też poprzez różne projekty, zapewniając środki na edukację. Po dokładnym rozeznaniu i przeanalizowaniu sytuacji niektórych rodzin, realizuje się projekty budowy domów i zakupu zwierząt hodowlanych np. krów i kóz.  Projekty te można zrealizować jedynie dzięki hojności i wspaniałomyślności wielu osób, które nie szczędzą środków finansowych na te dzieła.

ON

Misja w Meyer jest pięknym, Bożym dziełem. Żyje się tu blisko ludzi ubogich, którzy cieszą się naszą obecnością. Ludzie są życzliwi, dobrzy i otwarci. Są dla nas znakiem Bożej miłości i obecności. Misja w Meyer jest misją potrzebną, ale nie jest misją łatwą. Często przerasta nasze możliwości, ale:

„Z Niego, Przez Niego i dla Niego jest wszystko. Jemu chwała na wieki wieków. Amen”.

Cierpliwości!

Wszystkich, którzy pragną wyjechać na misje zachęcam do wytrwałości, cierpliwości i modlitwy. Dzieła Boże wymagają czasu. Jeżeli wiara i nadzieja nie przechodzi próby, nie jest nic warta. Jeżeli masz wyjechać na misje to i tak wyjedziesz. Pan Bóg poukłada wszystko na swój sposób, najlepszy z możliwych. Dopuszcza okoliczności i wydarzenia, które po drodze prowadzą nas do zrealizowania powołania misyjnego. Jeżeli chcesz być szczęśliwy/szczęśliwa na misjach, musisz służyć innym w najmniejszych rzeczach, musisz kochać wszystko, co czynisz, musisz zgodzić się na to, że uczysz się wszystkiego od nowa i co najważniejsze – MUSISZ SIĘ MODLIĆ!

Warto

Warto czytać „Wiadomości Misyjne”, ponieważ to jest twój udział we wspomaganiu dzieła misyjnego i można tu znaleźć wiele ciekawych treści i wiadomości z życia misjonarzy. Misjonarze potrzebują twojej modlitwy, która jest jak ręce dobrego Boga, które przenoszą w bezpieczne miejsce i pomagają przetrwać trudności, których nigdy nie brakuje w życiu misyjnym.

Wspieramy!

Wszystkich, którzy przeczytają ten artykuł proszę o modlitwę za Haiti. Kraj ten jest przedstawiany przez opinię publiczną w negatywnym świetle. Ja ten kraj odkryłam i ciągle odkrywam w pozytywnym wymiarze. Aby to dostrzec i zobaczyć trzeba tu przyjechać i trochę pobyć. W narodzie tym „drzemie” ogromny potencjał walki i mobilizacji o lepsze jutro. Potencjał nadziei i wiary. Chciałabym, aby w przyszłości każde dziecko miało dostęp do nauki i nie cierpiało głodu. Aby wszystkie dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo. Aby wszyscy ludzie mieli dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej. Aby był łatwy dostęp do wody pitnej, aby wszędzie bez trudności była zaspokojona potrzeba higieny osobistej. Aby ludzie bardziej dbali o środowisko naturalne, nie zostawiając wszędzie odpadów. Aby zajęto się utylizacją odpadów. Aby nie było kataklizmów naturalnych i wojen, by każdy mógł żyć w spokoju i dobrobycie. Dziękuję za uwagę. Szczęść Boże.

S. Halina Kowalska SM


s. Halina Kowalska SM
Od ośmiu miesięcy posługuje na Haiti, które jest jej pierwszą misyjną placówką. Pracuje w mobilnej klinice, docierając z pomocą medyczną do najbardziej potrzebujących.

Echo z Meyer

One Comment on “Echo z Meyer”

  1. Mile pozdrawiam siostro Halinko I. ..przesylam modlitwy. ..Jestem teraz na rekolekcjacj rocznica we Fianarantsoa…a pracuje od zarania mego Kaplanstwia na Madagaskarze…
    Na Haiti miala jechac siostra Malgorzaty Knapik jeszcze w1973 roku, ale wyladowala na Madagaskarze. …a obecnie jest na infer mere na Tamce w Warszawie…
    Mialem kolega na Haiti z którym bylem na starzy w Belgii, Zevercerken, w latach 90 tych…a który pracował wPorto-Rico, tamtejsi. ,…a któremu po darów ale m przy rozsianych moje buty….bodajze Philbert…
    Duzo zdrowia zycze I. ..ciagle go za paluszek. …
    Szczesc Boze Kochana Misjonarko s.Halinko. ..

Comments are closed.