„Mocni w Duchu przy sercu Maryi” – pod takim hasłem w dniach 1-2 grudnia 2018 r. na Jasnej Górze odbyło się spotkanie organizowane przez Papieską Unię Misyjną. Sesja misjologiczna, a następnie misyjne czuwanie u stóp Maryi, zgromadziły około 500 osób z całej Polski – w tym dwuosobową reprezentację Kleryckiego Koła Misyjnego ze stradomskiego seminarium.

Moc modlitwy

Spotkanie rozpoczęła Msza Święta w Kaplicy Cudownego Obrazu pod przewodnictwem bpa Mirosława Gucwy z Republiki Środkowoafrykańskiej. Następnie uczestnicy przeszli do auli o. Kordeckiego, gdzie miała miejsce misjologiczna sesja. Jako pierwszy głos zabrał ordynariusz opolski, bp Andrzej Czaja. W swojej katechezie na temat roli Ducha Świętego w misji Kościoła mówił m.in. o źródłach, z których możemy czerpać Ducha Świętego. Uwypuklił również znaczenie słowa Bożego, które określił mianem „tabernakulum Ducha Świętego”. Kolejny prelegent, bp Mirosław Gucwa, podzielił się swoim doświadczeniem ewangelizacji, które wpisuje się w niemal 125-letnią historię chrześcijaństwa w Republice Środkowoafrykańskiej. Diecezja Bouar, której jest pasterzem składa się z 12 parafii. Utworzenie następnych byłoby możliwe, lecz potrzeba kolejnych kapłanów i sióstr zakonnych, mimo że obecnie w seminariach w całej RŚ jest ponad 230 kandydatów do kapłaństwa. Z wykładu szczególnie zapada w pamięci historia pewnego mordercy, który odsiadując swój wyrok w więzieniu, usłyszał Dobrą Nowinę, po czym zapragnął przyjąć chrzest. „Dlatego nasza modlitwa, nasza ofiara i nasz trud mają sens. Nie wiemy, kto i gdzie dzięki temu odnajduje swoją drogę do Boga. Nie wiemy, ilu misjonarzy dzięki tej naszej modlitwie może pracować” – zakończył swoje wystąpienie biskup.

Świadectwo życia najlepszą ewangelizacją

26 lat katolicyzmu, 26 księży, w tym jeden rodzimy w trzymilionowym państwie. 9 parafii, 1 katedra na obszarze trzykrotnie większym od Polski. Tak wyglądają statystyki młodego Kościoła w Mongolii. Pasjonującą podróż na Daleki Wschód zafundowali uczestnikom spotkania ks. Tomasz Atłas i o. Luca Bovio – misjonarz Matki Bożej Pocieszenia. Mieszkańcy Mongolii to w większości buddyści, a ich zwyczaje są dalekie od chrześcijańskich. Dobrze to obrazował chociażby podany przez misjonarzy przykład braku miejsc pochówku w Mongolii. „Bliscy zmarłego zostawiają jego nagie ciało na skale. Po kilku dniach w to miejsce przychodzi buddyjski mnich. Jeżeli ciało zostało obgryzione przez zwierzęta to znaczy, że musi jeszcze pokutować, jeżeli zostało podziobane przez ptaki, osoba ta jest wolna od tego, co ziemskie i zmarły jest już w niebie”. Szybko nasuwa się pytanie jak głosić Ewangelię w takich warunkach, w kraju, w którym ogromna większość o Chrystusie jeszcze nie słyszała. Misjonarze zgodnie odpowiadali, że pierwszym krokiem głoszenia Ewangelii jest świadectwo życia misjonarza. „Oni muszą zobaczyć, że misjonarz to osoba, która jest blisko i która doceni ich kulturę” – podkreślał o. Luca, sekretarz krajowy Papieskiej Unii Misyjnej.

Wpatrzeni w Matczyne Oblicze

Od odśpiewania Apelu Jasnogórskiego w Kaplicy Matki Bożej rozpoczęła się druga część misyjnego spotkania. Następnie modlitwa różańcowa i adoracja, prowadzona przez młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Radomskiej, były czasem czuwania przy Maryi i Jezusie, a zarazem przygotowaniem do wkroczenia w nowy rok liturgiczny. Próg adwentu przekroczyliśmy bowiem Mszą Świętą o północy, pod przewodnictwem bpa Leszka Leszkiewicza z diecezji tarnowskiej. W wygłoszonej homilii podkreślał, że rozwój misyjny Kościoła zależy nie od podejmowanych przez nas inicjatyw, ale od naszego związku z Jezusem. Ponadto wzywał wszystkich obecnych do postawienia sobie pytania na początku Adwentu: „Czy ja tak naprawdę czekam na Jezusa?”. Po Eucharystii nabożeństwo poprowadzili studenci z Centrum Formacji Misyjnej, którzy przygotowują się do swoich pierwszych wyjazdów na misje. Następnie do Papieskiej Unii Misyjnej zostali przyjęci nowi członkowie. Czuwanie zostało zakończone Jutrznią oraz Aktem zawierzenia Matce Bożej wszystkich dzieł misyjnych Kościoła w Polsce.

Z pewnością dla wielu spotkanie było okazją nie tylko do naładowania duchowych akumulatorów, ale i rozpalenia na nowo misyjnego zapału. Wszak, żeby włączyć się w misyjne dzieło Kościoła wcale nie trzeba wyjeżdżać na drugi kraniec świata.

Kl. Łukasz Szcządała

Misyjne spotkanie u Jasnogórskiej Pani