Mija pięć lat odkąd rozpoczęły się przygotowania do pierwszego wyjazdu misyjnego studentów. Projekt M3 (Młodzi – Misje – Madagaskar) dał początek inicjatywie, którą znamy dzisiaj jako MISEVI Polska. Z tej okazji zapraszam Was – Drodzy Czytelnicy – w podróż po historii naszego Stowarzyszenia.

Zaczęło się niepozornie

Pierwszy projekt misyjny powstał jesienią 2013 roku. Był odpowiedzią na prośbę polskich Księży Misjonarzy pracujących na południu Madagaskaru. Zapytali, czy młodzi ludzie mogliby wesprzeć ich misyjną pracę. Główne założenie polegało na odciążeniu duchownych z pracy „świeckiej” i pozwolenie im na oddanie się w pełni posłudze kapłańskiej. Obszary naszej pracy skupiać się więc miały wokół pomocy w szkole i przychodni. Wiedziałyśmy, że taki wyjazd wiąże się nie tylko z olbrzymim przygotowaniem psychicznym, językowym i duchowym, ale również (niestety) materialnym. Chciałyśmy, żeby naszym podopiecznym (uczniom i pacjentom) niczego nie zabrakło, więc organizowałyśmy zbiórki sprzętu medycznego, przyborów szkolnych, materiałów higienicznych. Piszę „-łyśmy”, bo pierwszy etap projektu to głównie „kobieca” praca. Gdy wydawało się, że wszystko jest gotowe, okazało się, że plan na wyjazd zmienił się o 180 stopni – do naszej drużyny dołączył Adam. Ba, nie jeden – dwóch: Godlewski (student wtedy 5. roku medycyny) i Sejbuk (ksiądz ze Zgromadzenia Misji). Na Madagaskar wyjechaliśmy więc ekipą pięcioosobową.

O naszych działaniach na miejscu dużo pisaliśmy na łamach „Wiadomości Misyjnych”, pozwólcie więc, że ten wątek nieco pominę.

Okazało się, że placówka w Fort-Dauphin to miejsce, które nie tylko bardzo potrzebuje pomocy, ale również bardzo chętnie włączy się w organizowanie takich działań na miejscu. Słowem – ludzie są chętni do współpracy. Nie pozostawało nic innego, jak tylko podjąć decyzję o kontynuowaniu działań Madagaskarze.

A potem to już tylko z południa na północ

Już podczas naszego pobytu na Madagaskarze okazało się, że we współpracę z młodymi misjonarzami wejść chcą kolejni księża. Informacja o tym, że w Beninie potrzebne jest wsparcie studentów bardzo zainteresowała ks. Adama Sejbuka, który postanowił stworzyć Projekt B3 (Bydgoszcz – Benin – Biro) – brata bliźniaka powstałego rok wcześniej Projektu M3. Nasi znajomi z Bydgoszczy bardzo sprawnie poradzili sobie z przygotowaniem do wyjazdu. Po raz kolejny nie zawiedli również ludzie. Nie tylko nie zawiedli, ale bardzo wsparli bydgoską inicjatywę. Na miesięczną misję pilotażową do Beninu wyjechały cztery dziewczyny. Dwa lata później zastąpiły je Iza i Sylwia, a te z kolei wyjechały na dłużej. Przez rok prowadziły bibliotekę.

I na wschód

Gdy okazało się, że coraz więcej młodych osób chce włączać się w pomoc misjom, zaczęliśmy się poważnie zastanawiać nad tym, w którą stronę pójść (i geograficznie, i mentalnie): komu pomagać, kto najbardziej naszej pomocy potrzebuje. Odpowiedź przyszła szybko i to przyniesiona wprost od Ojca Generała. Sześć liter – Odessa. Praca z osobami w kryzysie bezdomności była czymś nowym, z czym musieliśmy się zmierzyć. Pierwsi wolontariusze zaczęli wyjeżdżać latem 2016 roku. Ich praca polegała głównie na wsparciu Sióstr Miłosierdzia w ich pracy w punkcie medycznym oraz koordynowaniu sprawnego działania łaźni dla osób w kryzysie bezdomności. Jak pewnie wielu z Was – Drodzy Czytelnicy – pamięta, pierwsze punkty medyczne znajdowały się w busie, który przystosowany był specjalnie do tego, by pomagać w dość trudnych warunkach.

W międzyczasie okazało się również, że wolontariusze Projektu Ukraina (bo tak początkowo nazywaliśmy misje za wschodnią granicą) mogą pracować również w Fastowie – w ośrodku dla dzieci z rodzin dysfunkcyjnych. Po dwóch latach naszej współpracy zdaliśmy sobie sprawę, że tamtejszy personel radzi sobie świetnie, a wolontariuszy nie brakuje (z czego do dziś bardzo się cieszymy i serdecznie gratulujemy!), dlatego postanowiliśmy wykorzystać nasze siły gdzie indziej (ale o tym za chwilę).

Wróćmy na chwilę do Polski

Projektów pojawiało się coraz więcej. Coraz więcej osób również pytało o możliwość dołączenia do naszego zespołu i pomocy nie tylko za granicą, ale również w Polsce. Fakt ten zauważyli księża ze Zgromadzenia Misji i użyczyli nam miejsce na „biuro”. Druga ważna zmiana dotyczyła skupienia wszystkich projektów pod jedną nazwą i nadania im „rąk i nóg”. Założyliśmy więc Stowarzyszenie Świeckich Misjonarzy Św. Wincentego a Paulo – MISEVI Polska.

I zostańmy tu nieco dłużej

Trzy projekty radziły sobie coraz lepiej, a my angażowaliśmy w niesienie pomocy wielu ludzi – nie tylko młodych, również nieco starszych od nas. Odwiedzaliśmy parafie wincentyńskie, mówiąc o naszej pracy. Zbieraliśmy ofiary na rzecz misji, organizowaliśmy koncerty, z których dochód przekazywany był np. na budowę internatu w Biro. Staraliśmy się również informować Was o wszystkich naszych działaniach, zarówno w mediach społecznościowych, jak również na łamach tego pisma. Już wtedy byliście dla nas bardzo ważnym znakiem, że w pracy misyjnej i chęci niesienia pomocy nie jesteśmy sami. Praca nabierała tempa, a działania rozmachu. Odpowiadaliśmy na zaproszenia szkół i opowiadaliśmy naszym młodszym kolegom o aktywności społecznej i odpowiedzialności za osoby słabsze lub doświadczone przez los. Prowadziliśmy również kursy pierwszej pomocy i dla wolontariuszy wyjeżdżających na misję, i dla wszystkich, którzy chcieli się dowiedzieć, jak ratować życie.

Odwiedzając po drodze Warszawę

Gdzie powstał najnowszy oddział MISEVI, przesuwając tym samym Bydgoszcz na pozycję „średniaka” w wiekowym rankingu. Studenci Duszpasterstwa Akademickiego przy Kościele Św. Krzyża w Warszawie postanowili stworzyć kolejną placówkę Stowarzyszenia głównie po to, żeby umożliwić młodym z centralnej Polski udział w – jak sami wspominają – bardzo wartościowej inicjatywie.

No dobrze, spakujmy się i przenieśmy dalej

Widząc, jak MISEVI zaczyna się rozwijać, mając również wielkie wsparcie w naszych przyjaciołach, rodzinach, postanowiliśmy rozpocząć nasze działania w kolejnym miejscu. W kraju, który ze względu na swoją historię (niestety w sposób bardzo smutny połączoną z losami Polaków) choć położony parę tysięcy kilometrów stąd, jest dla nas niezwykle bliski – w Kazachstanie. Po misji pilotażowej w styczniu, już kilka miesięcy później – w wakacje 2018 roku – wolontariusze pracowali w Nowokubance i Andriejewce. Po raz pierwszy zaleźliśmy się w środowisku tak bardzo zróżnicowanym i kulturowo, i etnicznie, ale przede wszystkim religijnie. Oprócz pracy z dziećmi, mieliśmy również okazję do poznania losów Polaków przesiedlonych na stepy Kazachstanu.

Och, przecież bym zapomniała

Po drodze do Kazachstanu zatrzymajmy się jeszcze na chwilę w ukraińskiej Bałcie. Również i tu wolontariusze wspierają pracę Sióstr Miłosierdzia. Wspominałam, że wycofaliśmy się z placówki w Fastowie, żeby móc pomagać w miejscach, które nie prosperują tak dobrze. To właśnie Bałta okazała miejscem, które bardziej potrzebuje naszego wsparcia. Praca wśród rodzin dysfunkcyjnych to naprawdę spore wyzwanie zarówno dla studentów, jak również i Sióstr.

Przepraszam

Historię MISEVI trudno jest zamknąć na kilku stronach tego czasopisma, bo historia MISEVI to losy każdego człowieka, który pojawiał się na naszej drodze. Wybaczcie więc, że przedstawiam ją tu w tak dużym skrócie, pomijając zapewne wiele istotnych wątków i osób.

Dziękuję

Pięć lat to dość długi okres. Patrząc na to wszystko, co udało się nam osiągnąć, chcę Wam bardzo podziękować. W imieniu całego MISEVI oraz w imieniu osób, do których dociera nasza-wasza pomoc. Dziękujemy Wam nie tylko za wsparcie finansowe czy ciepłe słowo lub modlitwę. Dziękujemy, że pokazujecie, że dobro na świecie nadal jest – co więcej, jest go całkiem sporo i ma się nieźle.

I proszę

Proszę o to, żebyście nigdy nie zapominali, że bezinteresowna miłość do drugiego człowieka, to jeden z najpiękniejszych prezentów, jaki możecie komuś dać. Niezależnie od tego, czy będzie to Malgasz, Ukrainiec, Polak czy Amerykanin – bądźcie (nie, bądźmy!) dla siebie dobrzy!

5 lat w wydarzeniach

Madagaskar – szkoła:

Remonty w szkole Księży Misjonarzy w Fort-Dauphin:

– szkoły,

– stołówki w szkole,

– świetlicy.

Madagaskar – dysponser:

– wielokrotne zakupy sprzętu medycznego.

Benin:

– wyposażenie i prowadzenie biblioteki,

– wyposażenie internatu.

Odessa:

– zakup środków medycznych,

– wyposażenie łaźni i punktu medycznego dla osób bezdomnych w szafy.

Bałta:

– wyposażenie nowopowstałej świetlicy.

Polska:

– trzy duże koncerty (Maleo Reggeae Rockers, Lazaryści, Talitha Kum),

– kilkaset spotkań w szkołach i parafiach.

Ponadto placówki, które objęliśmy opieką są przez nas wspierane finansowo. Dotyczy to głównie finansowania dożywiania dla dzieci na Madagaskarze, czy zakupu środków odkażających dla pacjentów z ukraińskiej Odessy.

Emilia Klimasara

5 lat, które zmieniło wszystko