Maryja przyszła z nieba ze specjalną misją. Dziś tę misję przejmuje i przedłuża każda z nas, realizując powołanie Siostry Miłosierdzia.

Noszenie medalika na sobie lub przy sobie jest znakiem ufności i przywiązania do Tej, która jest naszą Matką. Przez ten mały znak Maryja chce zawładnąć ludzkie Serca. Staramy się rozpowszechniać Cudowny Medalik oraz jego przesłanie i w łączności z Maryją zabiegamy o zbawienie dusz. A ONA nie dzieli nas na katolików, grekokatolików czy prawosławnych…, jest po prostu kochającą Matką, bo dociera przez serce i ręce każdego misjonarza, tam gdzie służymy.

Ks. Tomaž Mavrič CM, następca św. Wincentego, dnia 27 listopada 2016 roku, skierował do nas poniższe rozważanie na święto Matki Bożej od Cudownego Medalika:

„Jedna z cech opisujących w szczególny sposób Matkę Bożą od Cudownego Medalika to taka, że jest NIEPOKALANĄ MISJONARKĄ. Byłem świadkiem tego przez lata, w których byłem misjonarzem w Wiceprowincji Św. Cyryla i Metodego, która składa się z trzech krajów: Rosji, Białorusi i Ukrainy [przyp. red. Od 2019r. Białoruś należy do Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy].

Na Ukrainie Stowarzyszenie Cudownego Medalika rozwija się, a w Rosji zaczęło działalność dwa lata temu. Obecnie pierwsze kroki są stawiane na Białorusi. Jednakże podróż Matki Bożej od Cudownego Medalika po tej części świata nie rozpoczęła się dopiero wraz z rozwojem Stowarzyszenia Cudownego Medalika, lecz znacznie wcześniej, w czasach Związku Radzieckiego. A nawet jeszcze wcześniej, kiedy to Maryja Dziewica odwiedziła tysiące ludzi dzięki misjonarzom, którym przynosiła pocieszenie, wsparcie duchowe i cielesne.

Matka Boża od Cudownego Medalika wyróżnia się w szczególny sposób. Charakteryzuje ją dar otrzymany od Jezusa. Przez Jezusa Maryja została posłana do całej ludzkości, do każdego z nas. Jezus posłał Maryję z misją na cały świat, która zakończy się na końcu czasów. W każdym znaczeniu tego słowa Maryja jest MISJONARKĄ!”.

W codziennej pracy na terenach wschodnich doświadczamy jej obecności. Maryja jest z nami na każdym kroku naszego szarytkowskiego życia. Pracując wśród chorych, niepełnosprawnych, z ludźmi doświadczonymi wiekiem, wśród rodzin i dzieci. Także pośród ludzi poranionych, uzależnionych i samotnych, potrzebujących troski, zainteresowania i miłości Matki.

Nosimy więc Cudowny Medalik zawsze blisko siebie, żeby się tym DAREM NIEBA podzielić z drugim człowiekiem, a zarazem podzielić się SERCEM MATKI, która z radością przeniknie tam, gdzie my nie możemy. Jest tam, gdzie przyjmują Ją z radością i wdzięcznością oraz tam, gdzie nawet o Niej słyszeć nie chcą. To Ona poproszona o pomoc zmienia niejedno serce. Maryja nie przyjmuje tylko tego, czego JEJ nie oddamy. Zatem oddajmy JEJ siebie i innych oraz zawierzmy Jej wszystko poprzez Cudowny Medalik.

Ten maleńki znak nadziei i miłości szczególnie ofiarujemy chorym i cierpiącym na szpitalnych łóżkach, w domach, czy po prostu cierpiącym duchowo bądź fizycznie. Prosząc, by Maryja przyniosła ulgę w cierpieniu.

Spotkałyśmy też małe dziecięce serca wśród dzieci sprawnych inaczej, które z radością przyjmowały Cudowny Medalik. Siostra, opowiadając na katechezie o Cudownym Medaliku poprosiła, aby w miarę możliwości modliły się tą krótką modlitwą:

O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

Porównując, tę modlitwę do koła ratunkowego powiedziała, że gdy będzie WAM ciężko to westchnijcie do Maryi, bo ONA was bardzo kocha. Wtedy jedna z nich zapytała, a jak zapomnę modlitwę, to mogę tylko ucałować medalik… i czy to też będzie modlitwa? Trudno było ukryć wzruszenie… po policzku opiekunki lekko spłynęła łza!

Pani Olga Gurejewa (Гуреева Ольга Алексеевна) opowiadając o swoim aresztowaniu, sądzie i zesłaniu na Sybir (Magadan), sięga ręka do Cudownego Medalika i ze łzami w oczach opowiada, jak właśnie taka Maryja z obrazka niejednokrotnie śniła jej się w nocy. Gdyby nie „Ona”, gdyby nie wiara, którą wyniosła z domu, nie przeżyłaby tych 11 lat katorgi. Dziś nosimy w sercu każde jej słowo z opowieści o łagrach, ale i obrazki z jej życia, które mocno chwytały za serce. Panią Olgę często można było zastać modlącą się klęcząc lub po prostu odpoczywającą na fotelu, ale zawsze odmawiającą różaniec. Miała dar modlitwy i ogromną miłość do Niepokalanej.

Siostry w czasie wakacji miały możliwość służenia wśród dzieci w Pionierskim. Wspierając swoją działalnością chrześcijańską służbę pomocy, z radością niosły Cudowny Medalik tam, gdzie każdy dzień stawał pod znakiem zapytania, niepewność jutra. Gdzie strach łączył się z bólem serca. To właśnie tam jest potrzebna Matka, Ta spod Krzyża przeniknięta bólem, ale pełna wiary i nadziei na lepsze jutro.

„Matka Boża od Cudownego Medalika posiada więcej niż ktokolwiek. Ma zdolność docierania do serc na wszystkich rubieżach świata, do których żadna inna osoba nie ma dostępu. Niezliczone przykłady potwierdzają ten stan rzeczy” – napisał Ojciec Generał w dalszej części listu. I tak jest właśnie tam, jeśli nie można było czegoś załatwić, dyskretnie zostawiałyśmy, w niewidocznym miejscu medalik.

O tym małym niepozornym znaku miłości można pisać wiele świadectw, ale każdy z nas doświadczył na pewno tych małych i niewidocznych cudów miłości.

I z takich małych cudów cieszmy się na co dzień. Niech nie tylko na szyi, ale w głębi naszego serca zostanie wybity medal, abyśmy z Nią przeżywali nasze powołanie Dziecka Bożego. Niech Maryja zawsze wyprasza nam potrzebne dary i cuda dnia powszedniego.

s. Barbara i s. Marianna, szarytki (Śniatyn)

Cudowny Medalik na Wschodzie