Reakcja rządu tajwańskiego na wiadomości z Wuhan o tym, że pojawił się groźny wirus była szybka, fachowa i radykalna, dzięki temu czujemy się tutaj bezpieczni.

Osiemnaście lat temu Tajwan borykał się z SARS-em i to doświadczenie pozostawiło u tutejszych ludzi oraz u sprawujących władzę, świadomość właściwego odczucia rozmiaru zagrożenia. Używanie masek ochronnych stało się na Tajwanie czymś powszednim. Jeżeli ktoś miał kaszel, był przeziębiony, natychmiast zakładał maskę ochronną jako wyraz szacunku dla zdrowia innych. Ludzi ze „szpitalnymi” maskami na twarzy można często było zobaczyć w autobusach i w metrze. Ten zwyczaj przetrwał do dziś, więc gdy społeczeństwo tajwańskie posłyszało o problemach zdrowotnych w pobliskich Chinach kontynentalnych natychmiast mieszkańcy miast sięgnęli po maski. Tak się złożyło, że wielu naszych parafian miało zapas takich masek w domach, gdyż wcześniej w ramach zbiórki funduszy dla młodzieży parafialnej rozprowadziliśmy tysiące masek wśród naszych katolików.

Rząd zareagował również szybko i wszyscy powracający z Chin na Tajwan musieli poddać się obserwacji pod kątem wykrycia wirusa. Specjalne samoloty przywiozły Tajwańczyków z miasta Wuhan, centrum epidemii. Każdy przypadek pojawienia się koronawirusa na Tajwanie był osobno analizowany i badany co do jego początków pojawienia się na Tajwanie. Wszystkie osoby, które mogły mieć kontakt z wirusem, musiały poddać się kwarantannie, nawet jeśli prawdopodobieństwo zakażenia było małe. W ten sposób Ministerstwo Zdrowia kontrolowało każdy poszczególny przypadek zarażenia się. Raport, wyglądający jak kolejny odcinek powieści detektywistycznej, był transmitowany przez telewizję codziennie po południu, informując Tajwańczyków o strefach, miejscach oraz czasie, gdzie mogło wystąpić zagrożenie zarażenia się. Inną formą ochrony społeczeństwa ze strony rządu była działalność prewencyjna, polegająca na uświadamianiu obywateli jak zapobiegać zarażeniu. Wzmożono produkcje masek oraz środków dezynfekujących, zwłaszcza spirytusu 75%. Nie zaprzestano jednak prowadzenia nauczania w szkołach, uczelniach, nie zatrzymano zakładów produkcyjnych, działalności biur oraz urzędów. Stopniowo ograniczono jedynie liczbę osób mogących przebywać równocześnie w tym samym pomieszczeniu lub gromadzenie się w grupach na zewnątrz.

Msze św. w kilku diecezjach na południu kraju odbywają się bez zakłócenia do dzisiaj. W Tajpej, gdzie się znajduję, Kuria Biskupia postanowiła zatrzymać odprawianie Mszy św. oficjalnie w kościołach, aby uniknąć ewentualnego zarażenia się, jako dodatkowy sposób na powstrzymanie epidemii, gdyż mimo wspólnego wysiłku w Tajpej pojawiło się ok. 200 przypadków zachorowań na COVID-19. Sporo naszych parafian to ludzie starsi, którzy w przypadku zachorowania mają dużo mniejsze szanse na wyzdrowienie niż ludzie młodzi i zdrowi.

Ks. Paweł Wierzbicki CM
Święcenia kapłańskie przyjął w 1994 r. 
Po dwóch latach posługi na parafii NMP
z Lourdes w Krakowie wyjechał na misje do Tajwanu.
Od 2009 r. przynależy do
prowincji chińskiej Zgromadzenia Misji

Natychmiastowa reakcja